Klinika bez ryzyka

Błąd medyczny a przedawnienie roszczeń pacjenta

Pacjent zgłasza roszczenie kilka lat po zabiegu, a w placówce pojawia się odruch: „to już chyba przedawnione”. W sprawach medycznych taki skrót bywa kosztowny. Błąd medyczny a przedawnienie roszczeń to temat, w którym data świadczenia jest tylko jednym z elementów. Równie istotne są rodzaj szkody, moment powzięcia wiedzy przez pacjenta, podstawa prawna roszczenia, wiek poszkodowanego oraz to, czy sprawa może mieć wątek karny.

Dla lekarza i zarządzającego placówką najważniejsza zasada jest prosta: nie wolno oceniać przedawnienia na podstawie jednej daty w kalendarzu. Najpierw trzeba ustalić fakty i zabezpieczyć materiał dowodowy. Dopiero potem można świadomie zdecydować, czy podnosić zarzut przedawnienia, prowadzić rozmowy ugodowe czy przygotować pełną obronę co do meritum.

Błąd medyczny a przedawnienie roszczeń – od kiedy biegnie termin

W języku potocznym „błąd medyczny” obejmuje bardzo różne sytuacje: opóźnione rozpoznanie, niewłaściwie przeprowadzony zabieg, brak należytej informacji, powikłanie źle zaopiekowane po procedurze albo nieprawidłowo prowadzoną dokumentację. Prawnie nie każda niekorzystna konsekwencja leczenia automatycznie oznacza odpowiedzialność. Pacjent musi co do zasady wykazać szkodę, związek z postępowaniem medycznym i przesłanki odpowiedzialności konkretnej osoby lub placówki.

To rozróżnienie ma znaczenie także dla terminów. Przy roszczeniach deliktowych, czyli opartych na wyrządzeniu szkody czynem niedozwolonym, podstawowa reguła przewiduje trzy lata od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się albo przy zachowaniu należytej staranności mógł dowiedzieć się o szkodzie oraz o osobie obowiązanej do jej naprawienia. Nie wystarczy więc odpowiedzieć na pytanie: „kiedy był zabieg?”. Trzeba ustalić również, kiedy pacjent mógł realnie powiązać pogorszenie zdrowia z konkretnym działaniem lub zaniechaniem.

W typowej sprawie termin ten nie może być dłuższy niż dziesięć lat od zdarzenia wywołującego szkodę. Jednak sprawy dotyczące szkody na osobie rządzą się ważnym wyjątkiem. Przedawnienie nie może w nich zakończyć się wcześniej niż po upływie trzech lat od dnia uzyskania przez poszkodowanego wiedzy o szkodzie i osobie odpowiedzialnej. W medycynie skutki mogą ujawnić się po długim czasie, na przykład po latach od operacji, porodu czy błędnej diagnostyki. Dlatego automatyczne liczenie terminu wyłącznie od daty świadczenia jest ryzykowne.

Gdy sprawa może być przestępstwem

Jeżeli szkoda wynikła ze zbrodni lub występku, roszczenie o jej naprawienie przedawnia się po dwudziestu latach od dnia popełnienia przestępstwa. Nie oznacza to, że każda skarga pacjenta uruchamia ten termin. Konieczne jest ustalenie, czy zachowanie rzeczywiście wyczerpuje znamiona czynu zabronionego, a nie jedynie stanowi podstawę odpowiedzialności cywilnej.

Dla placówki to sygnał, aby nie traktować zawiadomienia do prokuratury jak zwykłej reklamacji. Równolegle trzeba zabezpieczyć dokumentację, ustalić osoby mające wiedzę o zdarzeniu i zadbać o jednolity, oparty na faktach sposób komunikacji. Pochopne wyjaśnienia, dopisywanie informacji po czasie albo nieformalne „uzgadnianie wersji” mogą istotnie pogorszyć sytuację procesową.

Roszczenia małoletniego pacjenta

Szczególna ochrona dotyczy osoby małoletniej. Roszczenie o naprawienie szkody na osobie nie może przedawnić się wcześniej niż z upływem dwóch lat od uzyskania pełnoletności przez poszkodowanego. To szczególnie istotne w sprawach pediatrycznych, okołoporodowych, stomatologicznych i ortodontycznych, gdzie skutki mogą być oceniane dopiero wraz z rozwojem dziecka.

Z perspektywy zarządzającego podmiotem leczniczym oznacza to potrzebę długofalowego myślenia o dowodach. Rotacja personelu, zmiana systemu informatycznego czy likwidacja komórki organizacyjnej nie mogą prowadzić do utraty możliwości odtworzenia przebiegu leczenia.

Nie każda sprawa ma tę samą podstawę prawną

Roszczenie pacjenta może zostać oparte na odpowiedzialności deliktowej, ale w prywatnej ochronie zdrowia często pojawia się także odpowiedzialność kontraktowa za nienależyte wykonanie umowy o udzielenie świadczenia. To nie jest wyłącznie teoretyczny spór prawników. Od przyjętej podstawy mogą zależeć termin przedawnienia, zakres dowodzenia i taktyka obrony.

Ogólne terminy dla roszczeń cywilnych wynoszą zasadniczo sześć lat, a dla roszczeń związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej – trzy lata. W wielu przypadkach kończą się one z końcem roku kalendarzowego. Nie wolno jednak przenosić tej reguły mechanicznie na każdą sprawę medyczną. Znaczenie mają między innymi treść żądania, charakter relacji z pacjentem, fakt wystąpienia szkody na osobie oraz możliwość równoległego oparcia roszczenia na różnych podstawach.

W praktyce pacjent nie musi używać poprawnych pojęć prawnych w wezwaniu do zapłaty. Może opisać zdarzenie bardzo ogólnie, a dopiero w procesie rozwinąć argumentację. Odpowiedź placówki powinna więc analizować fakty i dokumenty, a nie ograniczać się do polemiki z użytymi przez pacjenta sformułowaniami.

Zarzut przedawnienia nie działa automatycznie

Upływ terminu nie usuwa sprawy z rzeczywistości. Co do zasady dłużnik powinien podnieść zarzut przedawnienia, aby skutecznie się na niego powołać. W sporach z konsumentem sąd może natomiast badać przedawnienie z urzędu, przy czym status pacjenta i charakter konkretnej relacji wymagają oceny w danej sprawie.

Dla placówki wniosek jest praktyczny: zarzut przedawnienia powinien być decyzją procesową, a nie odruchem. Bywa skuteczny i uzasadniony, zwłaszcza gdy roszczenie jest zgłoszone po wielu latach bez podstaw do stosowania wyjątków. Bywa też niewystarczający, gdy termin został przerwany, pacjent jest małoletni albo skutki szkody ujawniły się później. Nawet trafny zarzut nie zastępuje przygotowania obrony merytorycznej, jeśli sąd uzna, że termin jednak nie upłynął.

Bieg przedawnienia może zostać przerwany, na przykład przez czynność przed sądem lub innym właściwym organem podjętą bezpośrednio w celu dochodzenia roszczenia, przez wszczęcie mediacji albo przez uznanie roszczenia. Ostrożności wymaga zwłaszcza korespondencja z pacjentem. Nieprzemyślane deklaracje, obietnice zapłaty czy podpisane propozycje porozumienia mogą wywołać skutki dalej idące, niż zakłada osoba odpowiadająca na reklamację.

Samo żądanie wydania dokumentacji, skarga do placówki czy emocjonalny e-mail nie zawsze przerywają bieg terminu wobec podmiotu leczniczego. Nie należy jednak zakładać, że brak pozwu oznacza pełne bezpieczeństwo. Osobnej oceny wymaga też zgłoszenie roszczenia ubezpieczycielowi, ponieważ reguły dotyczące roszczenia wobec ubezpieczyciela nie zawsze pokrywają się z sytuacją placówki lub lekarza.

Dokumentacja medyczna może przesądzić o obronie

Dokumentację medyczną przechowuje się co do zasady przez 20 lat, licząc od końca roku kalendarzowego, w którym dokonano ostatniego wpisu. Ustawa przewiduje wyjątki, między innymi dla dokumentacji dotyczącej zgonu pacjenta w wyniku uszkodzenia ciała lub zatrucia oraz dla określonych rodzajów dokumentacji dziecięcej. Sam ustawowy okres przechowywania nie powinien jednak prowadzić do bezrefleksyjnego niszczenia akt, gdy istnieje spór, zgłoszone roszczenie lub realna perspektywa postępowania.

W takim przypadku warto od razu zabezpieczyć pełny zbiór dowodów: dokumentację papierową i elektroniczną, historię zmian w systemie, wyniki badań, zgody, zalecenia, korespondencję oraz dane osób uczestniczących w procesie leczenia. Nie chodzi o tworzenie nowej dokumentacji po zdarzeniu. Chodzi o ochronę tego, co powstało we właściwym czasie, oraz o możliwość wykazania autentyczności i kompletności materiału.

Dobrze działająca procedura powinna wskazywać, kto odbiera roszczenie, kto informuje ubezpieczyciela, kto odpowiada pacjentowi i kto podejmuje decyzje o dalszej komunikacji. Właściciel kliniki nie powinien dowiadywać się o wezwaniu do zapłaty z prywatnej skrzynki lekarza, gdy termin na odpowiedź już biegnie.

Najbezpieczniejszy moment na ocenę przedawnienia to chwila otrzymania pierwszego konkretnego sygnału o roszczeniu – nie dzień przed rozprawą. Wtedy placówka ma jeszcze czas, by uporządkować dokumenty, ustalić fakty i wybrać obronę, która chroni nie tylko wynik jednego sporu, lecz także reputację oraz stabilność całej działalności.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry